Informacje o wzroście bezrobocia w styczniu 2009 roku są niepokojące. Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej podzieliło się z nami pesymistycznymi wieściami o powiększeniu grupy osób bez pracy o 1 punkt procentowy i wyniosło 10,5 %. Jest to najbardziej gwałtowny skok bezrobocia zanotowany w Polsce od 2000 roku.
W poprzednim miesiącu do grona rodaków bez pracy zarobkowej dołączyło o 160 tysięcy więcej osób niż w grudniu 2008 roku. Wiele osób, które zarejestrowały się w Urzędach Pracy, to osoby, które osiągnęły status bezrobotnego z winy zakładu pracy. Statystyki pokazują, iż najwięcej zwolnień grupowych zaobserwować można w branżach produkcyjnych, transporcie i motoryzacji. Zwolnienia dotykają także osoby pracujące w sektorach finansowych i turystyce. W UP rejestruje się wiele osób, które prowadziły małe, często jednoosobowe firmy. Nie przetrwały próby czasu i zanotowano ich w styczniu o połowę więcej niż w grudniu 2008 roku. Według Minister Fedak, nie tylko kryzys gospodarczy, ale także pracownicy sezonowi masowo powracający robót z zagranicy, wpłyneły na powyższenie statystyk w sprawie bezrobocia w Polsce.
Najwięcej osób bez pracy przybyło w woj. lubuskim, gdzie liczba nowo zarejestrowanych rodaków wyniosła w styczniu 7,7 tysięcy. Pesymistyczna jest także sytuacja na Opolszczyźnie i w Wielkopolsce.
Poszerzanie się grona osób bezrobotnych to nie tylko dramat jednostek pozostających bez środków do życia i ich rodzin, choć to ich trauma i frustracja dotyka najboleśniej. Osłabienie aktywności zawodowej Polaków ma też szersze konsekwencje. Oznacza wielkie straty finansowe dla naszego państwa. Przyjmując prognozy ekspertów, iż bezrobocie może w tym roku wzrosnąć o 2-3 punkty procentowe, pracę straci kolejne 450 tysięcy osób. Dla fFunduszu Zdrowia oznaczałoby to około 1 mld mniej wpłat na składki zdrowotne. Ponad 6 mln straciłby Fundusz Ubezpieczeń Społecznych, zaś Fndusz Pracy straciłby ok 2,5 mld złotych wypłacając prawie pół miliona świadczeń dla nowo zarejestrowanych bezrobotnych.