Jeszcze kilka miesięcy temu sytuacja na rynku pracy w Polsce była bardzo dobra. Pracownicy byli górą, dyktowali warunki zatrudnienia. Przedsiębiorcy musieli walczyć o względy specjalistów gwarantując im coraz lepsze warunki socjalne i rozwojowe. Potwierdzeniem tego zjawiska był wzrost wynagrodzeń Polaków. Pracodawcy zmuszeni byli płacić coraz więcej za swoich fachowców. W 2008 roku pensje w Polsce wzrosły średnio o 10% . Zaledwie 4 procent Polaków godziło się pracować za stawkę minimalną, która wynosiła niecałe 1000 zł na rękę.
Niestety po 2 latach dobrobytu na rynku pracy i wzrostu płac, przyszła pora na powrót do czasów, kiedy to pracodawca decydował o warunkach zatrudnienia. Zmiany te są wynikiem spowolnienia gospodarczego.
Wiele firm jest zmuszonych do masowych zwolnień swoich pracowników, szukania oszczędności wszędzie, gdzie się da, także wśród personelu. Chcąc ograniczyć wydatki, organizacje decydują się na różne zabiegi wobec pracowników. Zmuszają ich do samozatrudnienia, masowo zatrudniają stażystów czy praktykantów, stosują leasing pracowniczy.
Wpływ na wzmocnienie pozycji pracodawcy na rynku pracy ma fala osób powracających z emigracji zarobkowej. Tysiące emigrantów w połączeniu z malejącą ilością miejsc pracy sprawia, iż muszą walczyć o pracę. Pracodawca ma większe możliwości w doborze kadr, może stawiać kandydatom większe wymagania.
Jak wynika z badań Gazety Wyborczej Polacy pozbawieni etatu przyjmują każdą pracę. Stanowiska, które były dotąd mało atrakcyjne, dla niektórych nawet hańbiące, stały się jedyną deską ratunku, pozwalającą na przeżycie i utrzymanie rodziny. Wiele osób aplikuje o pracę, w której mogą liczyć jedynie na minimalną stawkę wynagrodzenia. Oblegane są sklepy czy słabo płatne stanowiska urzędnicze. Na jedno miejsce w ZUS złożyło swoje CV 178 osób. Bezrobotni starają się o pracę w firmach sprzątających, ochroniarskich. Z radością przyjmują obowiązki kontrolera w miejskich autobusach czy pracownika hipermarketu siedzącego na kasach czy wykładającego towar na półkach.
Nadal istnieją branże, w których brakuje pracowników. Mowa o stanowiskach wymagających wąskiej specjalizacji, wysokich kwalifikacji i kompetencji. Eksperci z dziedziny IT, projektanci dróg czy specjaliści od analiz rynku finansowego nie powinni mieć problemu z pracą ani z dobrymi zarobkami.
więcej na:
http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,6341716,Praca_za_1000_zl__Biore_.html?utm_source=RSS&utm_medium=RSS&utm_campaign=4777659
Tags: bezrobocie, rynek pracodawcy, rynek pracy