Szukając zatrudnienia bierzemy pod uwagę wiele aspektów. Przede wszystkim praca ma umożliwiać nam realizowanie i zaspakajanie naszych aspiracji zawodowych, ma być ciekawa, rozwojowa i satysfakcjonująca pod względem zarobkowym.
Okazuje się, że istotnym czynnikiem w poszukiwaniu pracy jest także lokalizacja. Chętniej aplikujemy do firm czy instytucji w pobliżu miejsca zamieszkania niż siedzib pracodawców odległych od naszych domów.
Nie wszyscy są jednak w tak komfortowej sytuacji, że wychodzą do pracy w kapciach. Z reguły zmuszeni jesteśmy dalej lub bliżej dojechać albo w najlepszym układzie dojść do siedziby firmy.
Wielu z nas każdego dnia przedziera się przez zakorkowane trasy. W autobusach, kolejkach czy samochodach spędzamy, a właściwie tracimy, wiele godzin. Wprowadza nas to w stres, frustrację i złość. Czasem negatywne emocje związane z makabrycznym dojazdem do pracy kumulują się i osiągają swe apogeum skłaniając nas do porzucenia odległej pracy i szukania czegoś bliżej domu.
Z badań firmy Regus wynika, że 18% badanych (spośród 11 tysięcy firm z 13 krajów na świecie) w ostatnich dwóch latach brało pod uwagę zmianę aktualnej pracy z powodu czasochłonnego dojazdu do firmy.
Najgorzej mają mieszkańcy Brukseli. Według rankingu firmy Tomtom to właśnie stolica Belgii jest najbardziej zakorkowanym miastem Europy. Najmniejsze utrudnienia w ruchu pojawiają się w Hiszpanii. Warszawa i Wrocław uplasowały się na 2 i 3 miejscu na liście najbardziej zakorkowanych miast europejskich, zaś tuż za nimi znalazł sie Londyn.
Co może zrobić sfrustrowana dojazdami w korkach osoba?
Jeśli istnieje taka opcja, może zamienić autobus na tramwaj, który zwykle nie utyka w korkach, lub jeszcze lepiej- na rower.
Nie dość, że zyska na tym środowisko naturalne, to także sam rowerzysta odczuje wiele zalet. Przede wszystkim zaoszczędzi pieniądze wydawane wcześniej na trandsport, ale także zyska dobrą kondycję i będzie zdrowszym, mniej znerwicowanym człowiekiem.
Tags: frustrujÄ…ce dojazdy do pracy, korki do pracy, utknÄ…c w korkach